Skutery
Uwiąd sieci dróg w dużych miastach jest faktem. Często dotyczy to również dróg dojazdowych do nich. Ostatnio przejechałem ok. 400 km w przyzwoitym czasie i dopiero monstrualny korek przed Elblągiem i Gdańskiem zastopował moją jazdę. Dość powiedzieć, że szybciej pokonałem ten czterystukilometrowy odcinek, jak pozostałe 90 km. Nie trzeba mówić jaki byłem wściekły. Postanowiłem do krótkich dystansów kupić sobie coś zwinniejszego. I tak natknąłem się na ofertę skutery Gdynia, gdzie oferowano to o czym myślałem. Już nie będę stał w tasiemcowych korkach, ale sprawnie polawiruję pomiędzy stojącymi autami.
Kupno takiego motoru nie jest rujnacją dla kieszeni, a ile zaoszczędzi mi nerwów, czasu i – nie ma się czego wstydzić – pieniędzy. Wariacki wzrost cen paliw każe bowiem oszczędzać. A skuter zadowala się 2 – 3 litrami benzyny na 100 kilometrów. W porównaniu z moim mondeo, konsumującym ok. 10 litrów w mieście jest to duża różnica. Ale najbardziej liczy się czas w jakim skuterem dotrę do celu. Zaparkować można go też byle gdzie, a nie krążyć w kółko szukając wolnego miejsca. No i nie grozi mi nowy, genialny pomysł ekipy Tuska – zamiast budować drogi, wprowadzą drakońskie mandaty za przekroczenie prędkości. Nie wiem czy ten pomysł pochodzi od Indian peruwiańskich, których uprzejmy był odwiedzić nasz Wódz, czy też piarowscy (ulica spolszczyła to na pierdziele)geniusze z otoczenia Wodza chcą wycisnąć gdzie się da pieniądze, aby starczyło na podwyżki i przypodobanie się wyborcom. Ja tam wolę skuter niż płacenie haraczu na Tuska.